Zmuszony jestem stwierdzić, iż odpowiedź, jakiej na moją interpelację z dnia 15 czerwca 2001
Zmuszony jestem stwierdzić, iż odpowiedź, jakiej na moją interpelację z dnia 15 czerwca 2001 r. w sprawie Fundacji ˝Polsko-Niemieckie Pojednanie˝ udzielił w imieniu ministra skarbu p. podsekretarz stanu Jacek Ambroziak, w większości punktów nie zgadza się ze stanem rzeczywistym, jaki wynika m.in. z ostatnich ustaleń tzw. komisji Steinhoffa.
Samowolne decyzje przewodniczącego fundacji B. Jałowieckiego podjęte przy całkowitym braku nadzoru oraz zainteresowania ze strony organu założycielskiego, tj. ministra skarbu, już obecnie spowodowały straty przekraczające 50 mln zł. Strona niemiecka skorzystała więc na tej skandalicznej sprawie zgodnie z przewidywaniami uprzedniej interpelacji. Jeżeli poszkodowani mają uzyskać pomoc socjalną (tzw. odszkodowania) w wysokości przewidzianej przez ustawę odszkodowawczą Bundestagu, istnieje poważna obawa, iż środki potrzebne na wypłaty będą musiały pochodzić ze środków organu założycielskiego fundacji, tj. ministra skarbu.
Odpowiedź, iż uznanie wysokości świadczenia dla robotników rolnych za dyskryminujące wymaga wskazania, które środki (przewidziane na wypłaty dla innej grupy poszkodowanych) należy uszczuplić, aby wypłacić zwiększone odszkodowania dla byłych pracowników rolnych, polega na celowym i świadomym niezrozumieniu tematu wiodącego interpelacji. Raz jeszcze podkreślam, iż zgodnie z wynikami badań historyków niemieckich znanych już w latach 60. polscy robotnicy rolni stanowili niemal 75% wszystkich polskich robotników przymusowych. Negocjacje ze stroną niemiecką dopuszczające stosunkowo niski pułap świadczeń dla byłych pracowników rolnych są więc ewidentnym błędem polskich negocjatorów i wymaga odpowiedzi przede wszystkim pytanie - kto ponosi z polskiej strony rządowej odpowiedzialność za takie, a nie inne rozwiązanie sprawy.
Pismo p. J. Ambroziaka wskazuje, że prawnicy Ministerstwa Skarbu nie znają sytemu prawa polskiego lub zakładają jego nieznajomość przez posłów. Jednak powołanie się w odpowiedzi przez p. podsekretarza stanu na wyrwane z kontekstu zdanie z uzasadnienia orzeczenia Sądu Rejonowego w Bełchatowie z dnia 18 czerwca br. jako wiążącej decyzji prawnej zakłada, iż system polski opiera się na precedensowości tak dalece, jak anglosaski system prawny. Orzeczenie przytoczone fragmentarycznie przez p. J. Ambroziaka jest jednak wiążące jedynie w tej konkretnej sprawie (co więcej, może być również uchylone przez orzeczenie sądu wyższej instancji). Jedynie orzeczenia Sądu Najwyższego wpisane do księgi zasad prawnych można uznać za wykładnie prawa i zasady obowiązujące wprost. Natomiast p. J. Ambroziak zapomina, iż ustawa z dnia 6.04.1984 r. o fundacjach (DzU z 1991 r. nr 46, poz. 209) jest częścią polskiego systemu prawa cywilnego i we wszystkich sprawach, których ustawa ta nie reguluje w sposób odrębny, obowiązują wprost odpowiednie przepisy Kodeksu cywilnego. Również Zarząd Fundacji w sposób dla siebie wygodny interpretuje orzeczenie Sądu Najwyższego, które wprawdzie wykluczyło drogę postępowania administracyjnego, lecz potwierdziło, iż w przypadkach osób pozytywnie zweryfikowanych przez fundację ma miejsce stosunek cywilnoprawny pomiędzy fundacją a osobą uprawnioną powstały w momencie wydania pozytywnej decyzji weryfikacyjnej. Nie otrzymałem więc odpowiedzi, dlaczego fundacja nie stosuje się do podstawowych zasad prawa cywilnego w sprawach dotyczących osób uprawnionych. Nie jest także wyjaśniona sprawa, dlaczego przepisy stosowane przez fundację wobec ubiegających się o świadczenie z tzw. ustawy odszkodowawczej są zdecydowanie restrykcyjne w porównaniu z warunkami przyjętymi przez tzw. ustawę odszkodowawczą Bundestagu.
Oczekuję więc na otrzymanie odpowiedzi poważnej i rzetelnej, odpowiadającej zarówno powadze Sejmu, jak i społecznej wadze przedstawionej w interpelacji sprawy.
Z poważaniem
Poseł Mirosław Podsiadło
Katowice, dnia 14 sierpnia 2001 r.