Szanowny Panie Ministrze! Od połowy 1999 r. na polskim rynku budowlanym zaczął pojawiać się
Szanowny Panie Ministrze! Od połowy 1999 r. na polskim rynku budowlanym zaczął pojawiać się cement importowany (głównie z krajów byłej WNP) niespełniający wymagań przewidzianych przez polskie prawo budowlane.
Prawo to, obowiązujące w swej znowelizowanej formie od 1 stycznia 1995 r., precyzyjnie określa m.in. wymogi stawiane materiałom budowlanym. Zgodnie z tymi regulacjami prawnymi każdy materiał budowlany oferowany na polskim rynku podlega procedurze certyfikacyjnej (prowadzonej przez uprawnione jednostki badawcze) i na jej podstawie zostaje oznaczony znakiem budowlanym ˝B˝.
Stosowanie takiej procedury daje gwarancję odpowiednio wysokiej i stabilnej jakości wyrobów. Taka gwarancja jakościowa w przypadku cementu posiada szczególne znaczenie (wynikające choćby z bezpieczeństwa konstrukcji wznoszonych z użyciem cementu).
Polscy producenci cementu od początku lat 90. prowadzą intensywny proces modernizacji swoich zakładów, który wśród wielu swoich założeń bardzo mocno eksponuje problem zapewnienia wysokiej i stabilnej jakości wyrobów. To zaś wiąże się z dużymi nakładami finansowymi ponoszonymi na zbudowanie i utrzymanie odpowiednich systemów kontroli i utrzymania jakości spoiw cementowych. W chwili obecnej polskie produkty cementowe w niczym nie ustępują cementom oferowanym przez producentów z Europy Zachodniej i od lat z powodzeniem sprzedawane są również na tych rynkach. Eksportując cement każdorazowo zmuszeni jesteśmy poddawać się określonej procedurze certyfikacyjnej obowiązującej na poszczególnych rynkach (procedury te są bardzo zbliżone do przewidzianych przez polskie prawo budowlane).
W tej sytuacji zrozumiałe jest nasze głębokie zaniepokojenie zjawiskami obserwowanymi na polskim rynku. W 2000 r. sprowadzono ok. 64 tys. ton cementu bez wymaganych certyfikatów, a w ciągu czterech miesięcy 2001 r. już ok. 15 tys. ton (w samym kwietniu sprowadzono ok. 8 tys. ton i obserwuje się silną tendencję wzrostową).
Te nieposiadające certyfikatów, cementopodobne produkty stanowią bardzo poważne zagrożenie dla polskiego rynku budowlanego (np. niebezpieczeństwo wystąpienia awarii budowlanych), stanowią również zagrożenie dla krajowych producentów cementu. Różnica w kosztach pracy oraz rezygnacja z kosztownych systemów zapewnienia jakości powodują, że cementy białoruskie, rosyjskie czy ukraińskie mogą być oferowane w Polsce po cenach o kilkadziesiąt procent (20-30%) niższych niż nasze produkty. Tolerowanie takiego stanu rzeczy może bardzo szybko doprowadzić do poważnych zaburzeń polskiego rynku cementowego. Jeżeli do tego dołożymy wyraźny zastój w polskim budownictwie (ok. 20-procentowy spadek sprzedaży cementu po pierwszych czterech miesiącach 2001 r. w porównaniu do analogicznego okresu roku 2000), sytuacja staje się wręcz dramatyczna.
Polska branża cementowa wielokrotnie sygnalizowała narastający problem odpowiednim organom administracji państwowej. Interweniowaliśmy m.in. w Głównym Urzędzie Ceł oraz w Głównym Urzędzie Nadzoru Budowlanego. Wiemy o tym, że GUNB podjął pewne działania kontrolne, w trakcie których stwierdzono łamanie obowiązujących przepisów, ale nie doprowadziło to do zatrzymania procederu sprowadzania i sprzedaży cementów nieposiadających wymaganych certyfikatów.
Uważamy te działania za dalece niewystarczające, a istniejącą sytuację wręcz za zachęcającą do łamania prawa. Od dawna są zidentyfikowane firmy zajmujące się tym procederem, polskie prawo przewiduje bardzo poważne sankcje za obrót towarami nieposiadającymi wymaganych certyfikatów (np. rozporządzenie ministra finansów z lipca 2000 r. przewiduje kary w wysokości 100% wartości kwestionowanego towaru), a służby kontrolne są wciąż bezradne.
Czy Ministerstwo Gospodarki dostrzega powyższe problemy, a jeżeli tak, to jakie środki zaradcze już podejmuje, bądź ma zamiar podjąć, by chronić producentów cementu w kraju?
Z poważaniem
Poseł Eugeniusz Kłopotek
Warszawa, dnia 20 czerwca 2001 r.