Szanowna Pani Minister! W przekazanej przez panią odpowiedzi (DKS-0701-10/02/HR z dnia 12 lutego br.)
Szanowna Pani Minister! W przekazanej przez panią odpowiedzi (DKS-0701-10/02/HR z dnia 12 lutego br.) w sprawie zajęć edukacyjnych ˝Wychowanie do życia w rodzinie˝ otrzymałam wysoce niepokojącą informację o ˝uporządkowaniu zawartych treści i stosowanej terminologii˝.
1. Powołany w styczniu 1998 r. przez ówczesnego ministra edukacji narodowej Zespół Opiniodawczo-Doradczy liczył 17 specjalistów. Uczestniczyli w nim biolodzy, seksuolodzy, psycholodzy, pedagodzy, etycy, a także nauczyciele metodycy. Zespół ten, pracując intensywnie przez kilka miesięcy, bardzo starannie przygotował i w sposób zgodny z najnowszymi osiągnięciami nauki opracował cele, zadania, treści i osiągnięcia do ww. zajęć. Stały się one podstawą do programów nauczania i podręczników, które przez uczniów, nauczycieli i rodziców zostały dobrze przyjęte i sprawdziły się w nauczaniu szkolnym. Pytam zatem: Dlaczego treści programowe o dużych walorach wychowawczych i społecznie zaakceptowane trzeba zmieniać?
2. Wprowadzanie nowych treści, typowych dla edukacji seksualnej i, jak wykazują doświadczenia Zachodu, niemających wiele wspólnego z wychowaniem, do przedmiotu, który w swej nazwie ukierunkowuje na wychowanie, jest zabiegiem sprytnym, ale noszącym znamię manipulacji. Opinia społeczna zorientuje ,się na czym ten zabieg polega, wówczas, gdy zostaną wydane programy i podręczniki szkolne. Czy zatem ministerstwu zależy na dopuszczaniu podręczników zawierających treści sprzeczne z wartościami, które promują domy rodzinne? I czy chce wywołać falę społecznych protestów?
3. Próba dostosowania problematyki wychowania seksualnego do założeń zdrowia seksualnego promowanego przez WHO raz już (w 1997 r.) nie sprawdziła się. Społeczeństwo polskie odrzuciło ówczesne (najczęściej tłumaczone z krajów Zachodu) publikacje. Uczyni to pewnie i tym razem. Powszechnie bowiem wiadomo, że programy ˝reprodukcji i zdrowia seksualnego˝ wprowadzane w USA, Anglii, Francji powodują szerzenie się chorób przenoszonych drogą płciową wśród młodzieży w zastraszającym tempie (np. w USA co czwarty nastolatek jest nosicielem jednej z tych chorób). Pani minister, proszę odpowiedzieć: Czy obecnemu ministerstwu zależy na osłabieniu kondycji zdrowotnej polskich uczniów?
4. Wobec powyższego trendu można przypuszczać, że odsetek szkół, które nie wprowadzą wychowania seksualnego, powiększy się. Na zajęcia, które będą realizowały zaproponowane przez MENiS programy, rodzice po prostu nie wyrażą zgody. W efekcie dzieci będą pozbawione należnej im wiedzy i tym samym ministerstwo ograniczy możliwość dostępu dzieci do wiedzy, łamiąc zalecenia zawarte w art. 13 Konwencji o Prawach Dziecka. Czy MENiS liczy się z takim zarzutem?
5. Proszę o wyjaśnienie: Na czym polega zależność tworzenia nowych typów szkół od zmian wnoszonych do treści programowych ˝Wychowania do życia w rodzinie˝? Czyżby na II i III etapie edukacyjnym MENiS przygotowywał także utworzenie nowych typów szkół?
Powołując się na zapewnienie pani minister o konsekwentnym wspieraniu prawidłowego i bezpiecznego rozwoju młodzieży, liczę na niezwłoczne udostępnienie projektu zmian podstaw programowych dotyczących zajęć edukacyjnych ˝Wychowanie do życia w rodzinie˝.
Z poważaniem
Poseł Gertruda Szumska
Warszawa, dnia 27 lutego 2002 r.