Szanowna Pani Minister! Zarówno w poprzednich kadencjach, jak i w bieżącej kadencji Sejmu i
Szanowna Pani Minister! Zarówno w poprzednich kadencjach, jak i w bieżącej kadencji Sejmu i Senatu RP instytucja immunitetu była wielokrotnie przedmiotem nadużyć i służyła bezkarności osób dopuszczających się czynów sprzecznych z prawem. Począwszy od nagminnego wykorzystywania immunitetu w przypadkach wykroczeń i przestępstw przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, aż do słynnej ucieczki byłego posła Marka Kolasińskiego podejrzewanego o poważne przestępstwa gospodarcze, immunitet wielokrotnie służył ochronie osób sprawujących mandat przed działaniem wymiaru sprawiedliwości. Każdorazowo spotyka się to z powszechną krytyką społeczeństwa postrzegającego immunitet jako środek ochrony przestępców, a nie jako gwarancję niezależności osób sprawujących najwyższe funkcje w państwie.
Paradoksalnie w całym okresie parlamentaryzmu II Rzeczypospolitej immunitet nigdy nie został wykorzystany zgodnie z właściwym przeznaczeniem, co zdaniem krytyków jego dotychczasowej postaci dodatkowo przemawia za zasadnością jego ograniczenia. Powyższa ocena może razić wprawdzie pewną arbitralnością, brakiem koherentnego spojrzenia, pomijaniem historycznych przesłanek wprowadzenia prawnego i politycznego systemu III RP, ale nie ulega wątpliwości, iż immunitet w obecnej formie, skutkujący brakiem możliwości wszczęcia i koniecznością umorzenia postępowania karnego w stosunku do sprawcy, któremu przysługuje immunitet, winien być ograniczony. O ile w chwili obecnej zakres obowiązywania immunitetu może być wyłączony za zgodą parlamentu, należałoby postulować sytuację odwrotną, w której dopiero decyzja parlamentu skutkowałaby stosowną ochroną, zaś w stosunku do sprawcy, niezależnie od jego statusu, co do zasady prowadzone byłoby postępowanie.
Podzielając racje zwolenników zmodyfikowania zakresu obowiązywania immunitetu parlamentarnego, pragnę jednak zwrócić uwagę na pewne niedostatki jego obecnej postaci, zwłaszcza co do zakresu ochrony swobody wypowiedzi parlamentarnej. O ile bowiem immunitet kilkakrotnie chronił sprawców pospolitych przestępstw, o tyle np. nie mógł być wykorzystany w sprawach ewentualnego naruszenia dóbr osobistych osób, które poczuły się urażone wypowiedziami parlamentarzystów. Na konkretnym przykładzie pana posła Stanisława Misztala, który występując w interesie publicznym, naruszył zdaniem Sądu Okręgowego w Zamościu oraz Sądu Apelacyjnego w Lublinie dobra osobiste prezydenta miasta Zamościa Marka Grzelaczyka, poprzez krytykę jego postępowania w sprawie przygotowań do wizyty Jana Pawła II w Zamościu, można pokusić się o stwierdzenie, iż bez względu na intencje przyświecające autorowi wypowiedzi parlamentarzyści niezależnie od sprawowanego mandatu ograniczeni są co do zakresu krytyki innych osób publicznych. Zważywszy na powszechność krytyki w wypowiedziach osób publicznych, w tym posłów i senatorów, sprawa posła Misztala winna być traktowana jako smutne przypomnienie tego nie do końca zrozumiałego ograniczenia. W szczególnie drastycznych przypadkach może ono bowiem prowadzić do nieujawniania prawdy w obawie przed konsekwencjami w postaci naruszenia dóbr osobistych osób, których ta prawda dotyczy.
Wobec powyższego proszę panią minister o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:
1. Czy zdaniem pani minister dotychczasowa praktyka wykorzystywania przez parlamentarzystów immunitetu przemawia za potrzebą jego ograniczenia?
2. Czy w kontekście sprawy pana posła Stanisława Misztala uważa pani za wystarczający obecny zakres ochrony wypowiedzi parlamentarzystów?
Z wyrazami szacunku
Poseł Bogdan Lewandowski
Toruń, dnia 27 stycznia 2002 r.