Panie Premierze! Publicznie wypowiadał się pan na ten temat i jak to jest, że
Panie Premierze! Publicznie wypowiadał się pan na ten temat i jak to jest, że rolnik w naszym rejonie Konin, Koło, Turek otrzymuje średnio 0,4 zł na litr, a w sklepie mleko po odtłuszczeniu kosztuje w granicach 2 zł.
Czy to możliwe, aby koszt ˝uzdatniania˝ mleka był aż tak duży?
Należałoby się zastanowić nad możliwością sprzedaży mleka prosto od krowy, z pominięciem mleczarni, oczywiście chłodzonego z zachowaniem norm na mleko surowe do skupu.
Panie Premierze! Czy nie uważa pan, że byłaby to jakaś możliwość godziwego zarobku dla rolnika i możliwość kupienia prawdziwego mleka dla konsumenta? W przeciwnym razie bogacić się będą ˝baronowie mleczarni˝ (czytaj prezesi dużych zakładów), a produkcją mleka będą się zajmowały ptaki. Czyżby przyszedł już czas w naszym kraju tylko na ptasie mleczko? Czy po zniszczeniu polskich producentów będziemy pili mleko tylko unijne, jako jedyne dostępne? Może jest to z góry ukartowane, skoro proponuje się nam limit 8 mld litrów, a potrzeby są 12 mld.
Proszę mi szczerze odpowiedzieć, czy pan wicepremier i minister rolnictwa ma jeszcze cokolwiek do powiedzenia w tej sprawie, czy może już rządzi komisarz Unii ds. rolnictwa?
Z poważaniem
Poseł Alfred Budner
Warszawa, dnia 16 września 2002 r.