Szanowny Panie Ministrze! Pracownicy miejskich ośrodków pomocy społecznej na Warmii i Mazurach alarmują o
Szanowny Panie Ministrze! Pracownicy miejskich ośrodków pomocy społecznej na Warmii i Mazurach alarmują o pomoc. Tylko w styczniu 2003 r. do MOPS-u w Olsztynie wpłynęło prawie 3000 podań o pomoc. Ludzie skazani na biedę proszą dosłownie o wszystko. Proszą nie tylko o pieniądze, ale również o opał, pokrycie kosztów leczenia, bony obiadowe. Budżet ośrodka natomiast jest niższy niż w ubiegłym roku. Dla przykładu mogę przytoczyć jeden z wielu faktów. Oto siedmioosobowa rodzina wegetuje w 48-metrowym mieszkaniu na trzecim piętrze w bloku w jednej z dzielnic Olsztyna. Pięcioro dzieci w wieku od 7 do 14 lat, sparaliżowany ojciec (kiedyś kierowca), niepracująca matka, która pracy szuka już od kilku lat - niestety, bezskutecznie.
Bieda w blokowiskach - w porównaniu ze styczniem 2002 r. w samym Olsztynie o pomoc do MOPS-u zwróciło się prawie 800 rodzin więcej. W tym roku liczba potrzebujących znacznie wzrosła. Coraz częściej pomocy potrzebują ludzie młodzi, w większości bezrobotni, bez prawa do zasiłku - natomiast MOPS coraz częściej nie ma pieniędzy na zasiłki.
Ze względu na powyższe oraz mając na uwadze trudną sytuację miejskich ośrodków pomocy społecznej, a tym samym polskich rodzin, zobowiązany jestem do zadania panu kilku pytań, na które oczekuję odpowiedzi:
1. Dlaczego budżet ośrodków jest niższy niż w ubiegłym roku?
2. Dlaczego większość zapomóg, która jest udzielana najbardziej potrzebującym, jest tak niska, że pozwala z wielkim trudem wiązać koniec z końcem?
3. Na co mogą liczyć w najbliższym czasie ludzie młodzi, w większości bezrobotni, bez prawa do zasiłku?
Z poważaniem
Poseł Adam Ołdakowski
Bartoszyce, dnia 21 lutego 2003 r.