Szanowny Panie Ministrze! Tragiczna sytuacja finansowa grupy PKP SA jest powszechnie znana. Najgorzej jest
Szanowny Panie Ministrze! Tragiczna sytuacja finansowa grupy PKP SA jest powszechnie znana. Najgorzej jest w tzw. przewozach regionalnych, które mimo znacznej, corocznej dotacji z budżetu państwa ponoszą największe straty. Corocznie likwiduje się kilkadziesiąt lokalnych połączeń, wiele też linii stawia się w stan nieczynny. Infrastruktura niszczeje, trudno sobie nawet wyobrazić koszty niezbędne do przywrócenia świetności wielu liniom regionalnym. ˝Najlepszym˝ rozwiązaniem jest kolejna fala likwidacji połączeń. Ostatnio tylko groźba strajków kolejowych na chwilę - jak sądzę - oddaliła widmo likwidacji 333 połączeń regionalnych, jednak i tak likwidacji ulegnie około 150 pociągów regionalnych.
Inicjatywy zmierzające do zagospodarowania nieczynnych linii są torpedowane pod szyldem szczytnych haseł niemających nic wspólnego z praktycznym działaniem na rzez zahamowania upadku kolejnictwa w Polsce. Najlepiej sprawdza się tu porzekadło o psie ogrodnika - sam nie zje, a drugiemu nie da.
Od kilku lat samorządy wojewódzkie - a miałem w tym swój osobisty udział - starają się zainwestować w zakup autobusów szynowych. Ich wejście na linie regionalne mogłoby być szansą na odrodzenie się ruchu pasażerskiego. Ratunkiem, przynajmniej dla niektórych linii, byłoby przekazanie ich samorządom lokalnym.
W październiku 2002 r. grupa samorządów lokalnych Podkarpacia wystąpiła z wnioskiem o nieodpłatne przekazanie odcinka linii kolejowej nr 71 Rzeszów - Tarnobrzeg. Na linii tej ruch został zawieszony w 2000 r. i taka sytuacja trwa do dzisiaj.
W tej sprawie dostałem interesujące pismo od Pana Ministra Muszyńskiego z datą 11.01.2003 r. Wydawało się, że pozytywna decyzja jest tylko kwestią czasu, tymczasem 20.02.2003 r. Zarząd Województwa Podkarpackiego otrzymał praktycznie negatywną odpowiedź. Jedynym argumentem był status tej linii - obronnej. To tak, jakby samorząd jako właściciel mógł być zainteresowany niedopuszczeniem transportu wojskowego? A jak będzie wykonywana działalność ˝obronna˝ na tej linii po kilku następnych latach jej postępującej dewastacji? Czy nie mógł to być klasyczny, dobry przykład dla innych samorządów jakże trudnej do podjęcia decyzji, że przemyślaną inicjatywą można reaktywować działalność przewozową na nieczynnych liniach?
Uprzejmie proszę o wyjaśnienie wszystkich moich wątpliwości związanych z tym przypadkiem, a także przedłożenie stanowiska rządu w sprawie zasad i możliwości udostępniania zbędnej infrastruktury kolejowej wszystkim zainteresowanym podmiotom, ze szczególnym uwzględnieniem samorządów.
Z poważaniem
Poseł Jan Tomaka
Rzeszów, dnia 25 lipca 2003 r.