do ministra spraw wewnętrznych i administracji Szanowny Panie Ministrze! Do mojego Biura Poselskiego w
do ministra spraw wewnętrznych i administracji
Szanowny Panie Ministrze! Do mojego Biura Poselskiego w Gdańsku zgłaszało się wiele osób zaniepokojonych wizytą holenderskiego statku ˝Langenort˝, będącego tzw. pływającą kliniką aborcyjną, który przebywał w dniach od 22 czerwca do 4 lipca br. na terenie portu we Władysławowie. Podczas wizyty statku miało miejsce wiele zaniedbań ze strony polskich organów władzy, w tym podległych Panu Ministrowi.
Wizyta statku ˝Langenort˝ w oczywisty sposób była prowokacją, mającą na celu ośmieszenie obowiązującego w Polsce prawa, co godziło w majestat Rzeczypospolitej Polskiej. Wskazują na to następujące elementy:
- statek przybył z Holandii - kraju o najbardziej liberalnym prawie aborcyjnym w Europie;
- rejs statku był finansowany przez koncern farmaceutyczny, produkujący tabletki wczesnoporonne;
- członkowie załogi statku oraz współorganizatorzy jego wizyty z polskich środowisk feministycznych wielokrotnie wypowiadali się, iż chcą zmiany obowiązującego w Polsce prawa w zakresie możliwości przerywania ciąży i dostępu do środków wczesnoporonnych oraz przyznawali, że na statku mówi się o ˝rzeczach sprzecznych z polskim prawem˝.
Na pokładzie ˝Langenort˝ znajdowały się nielegalne w Polsce środki farmaceutyczne. Istniało uzasadnione podejrzenie, iż mogą być podawane polskim obywatelkom, również na terenie RP. Nawet gdyby środki te były podane poza terytorium RP, już samo zabranie polskich kobiet na statek w celu podania im owych środków stanowiło zmierzanie do popełnienia przestępstwa. Istniało podejrzenie, wynikające z publicznych wypowiedzi organizatorów wizyty statku, iż w tym właśnie celu polskie obywatelki będą zabierane na ˝Langenort˝. Podczas rejsów, środki te systematycznie znikały z pokładu statku. Oprócz niebezpieczeństwa popełnienia przestępstwa istniało bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia polskich obywatelek mogących przyjąć tabletki wczesnoporonne, ponieważ część z owych środków była przeterminowana. Tymczasem polskie służby celne ograniczyły się zaledwie do zaplombowania środków wczesnoporonnych, co jak wiadomo, nie zapobiegło ich użyciu.
Statek ˝Langenort˝ wpłynął do portu we Władysławowie wbrew zakazowi Kapitana Portu. Zatem jednostka ta w ogóle nie powinna znajdować się w porcie. W związku z tym nie powinno się jej udzielać ochrony, lecz jak najszybciej wydalić z terytorium RP. Tymczasem służby zobligowane do stania na straży polskiego porządku prawnego - Policja i Straż Graniczna, nie wydaliły statku i chroniły go przed społecznymi protestami.
Wspomniane służby chroniły obywateli obcego państwa, którzy przypłynęli do Polski prawdopodobnie z zamiarem popełnienia przestępstwa, natomiast nie chroniły obywateli polskich przed bezprawnymi działaniami prywatnych ochroniarzy wynajętych przez organizatorów wizyty statku. Podczas protestu przeciw wizycie ˝Langenort˝, jeden z ochroniarzy popchnął członka Stowarzyszenia Młodzież Wszechpolska, przez co zwichnął mu rękę. Stojący w pobliżu funkcjonariusze Policji i Straży Granicznej nie interweniowali, ochroniarz nie został zatrzymany.
Podczas wizyty statku odbyła się manifestacja działaczy Antyklerykalnej Partii Postępu ˝Racja˝. Jej uczestnicy, głównie z Warszawy, przyjechali z transparentami, na których widniały hasła obraźliwe wobec katolików. Kije od transparentów posłużyły członkom APP ˝Racja˝ do dokonania napaści na działaczy Młodzieży Wszechpolskiej i Ligi Polskich Rodzin, w wyniku której jeden z członków MW doznał obrażeń. Policja nie zatrzymała bojówkarzy z APP ˝Racja˝, przyzwalając tym samym na nieuprawnione stosowanie przemocy fizycznej wobec obywateli RP.
Podczas wizyty ˝Langenort˝, w stoczni rybackiej we Władysławowie, odbywały się prace remontowe. Wejście na jej teren zagrażało bezpieczeństwu osób wchodzących. Pracownicy stoczni są odpowiednio przeszkoleni oraz noszą specjalne buty ochronne i kaski. Na terenie stoczni miały już miejsce śmiertelne wypadki, tymczasem Policja i Straż Graniczna, pilnujące wejścia na jej teren, wpuszczały osoby niepracujące w stoczni, w tym osoby małoletnie i dzieci, bez odzieży ochronnej. Dzieci zwiedzały statek, m.in. mogły oglądać fotel ginekologiczny oraz miały bezpośredni kontakt z osobami, które opowiadają się za zabijaniem nienarodzonych. Może mieć to szkodliwy wpływ na rozwój psychiczny dzieci zwiedzających jednostkę. Były one pod opieką nauczycielek, odpowiedzialnych za ich pobyt na wakacjach, a wpuszczone zostały na statek przez Policję, Straż Graniczną i ochroniarzy statku.
Wobec powyższego oczekuję od Pana Ministra odpowiedzi na następujące pytania:
1) Dlaczego nie było reakcji ze strony władz na szczeblu krajowym, gdy Rebeca Gompert z Fundacji Kobiety na Falach postawiła urągające godności Rzeczypospolitej ultimatum, iż jeżeli tzw. ustawa aborcyjna nie zostanie w Polsce zliberalizowana, statek jeszcze wielokrotnie będzie przypływał do Polski?
2) Dlaczego, mimo znalezienia na pokładzie ˝Langenort˝ tabletek wczesnoporonnych, m.in. Myfegyne i Cytotec (które nie są zarejestrowane w Polskim Rejestrze Leków, a więc są nielegalne na terenie RP), w tym wielu przeterminowanych, nie skonfiskowano wspomnianych środków, nie aresztowano statku, nie zatrzymano paszportów członkom załogi do momentu zakończenia działań Prokuratury w postępowaniu przygotowawczym i nie wydalono statku z Polski?
3) Dlaczego Policja i Straż Graniczna zapewniały ochronę statkowi ˝Langenort˝, który nielegalnie wpłynął do polskiego portu?
4) Dlaczego Policja i Straż Graniczna nie interweniowały, kiedy ochroniarz chroniący statek ˝Langenort˝, zwichnął rękę jednemu z protestujących przeciw wizycie statku?
5) Dlaczego członkowie Antyklerykalnej Partii Postępu ˝Racja, którzy trzymali wulgarne antykościelne transparenty i wznosili antyreligijne hasła, nie zostali przez Policję i Straż Graniczną usunięci z terenu portu we Władysławowie i ukarani po tym, jak kijami od transparentów zaatakowali członków Stowarzyszenia Młodzież Wszechpolska i Ligi Polskich Rodzin? Dlaczego Policja i Straż Graniczna, widząc brutalne zachowania działaczy APP ˝Racja˝, nie interweniowały?
6) Dlaczego Policja i Straż Graniczna, pilnujące wejścia na teren stoczni rybackiej we Władysławowie, wpuszczały na jej teren osoby spoza stoczni, w tym kilkunastoletnie dzieci, w dodatku bez odzieży ochronnej, czym narażono ich zdrowie i życie? Kto udzielił zgody na wejście tych osób, zwłaszcza dzieci, na teren stoczni?
7) Czy ukarano nauczycielki - opiekunki kolonijne, które wprowadzały dzieci na ˝Langenort˝ oraz osoby ze służb pilnujących wejścia na statek, które wpuściły dzieci na jego pokład, narażając na uszczerbek ich psychikę?
Poseł Gertruda Szumska
Warszawa, dnia 28 lipca 2003 r.
do ministra infrastruktury
Szanowny Panie Ministrze! Do mojego Biura Poselskiego w Gdańsku zgłaszało się wiele osób zaniepokojonych wizytą holenderskiego statku ˝Langenort˝, będącego tzw. pływającą kliniką aborcyjną, który przebywał w dniach od 22 czerwca do 4 lipca br. na terenie portu we Władysławowie. Podczas wizyty statku miało miejsce wiele zaniedbań ze strony polskich organów władzy, w tym podległych Panu Ministrowi.
Wizyta statku ˝Langenort˝ w oczywisty sposób była prowokacją, mającą na celu ośmieszenie obowiązującego w Polsce prawa, co godziło w majestat Rzeczypospolitej Polskiej. Wskazują na to następujące elementy:
- statek przybył z Holandii - kraju o najbardziej liberalnym prawie aborcyjnym w Europie;
- rejs statku był finansowany przez koncern farmaceutyczny, produkujący tabletki wczesnoporonne;
- członkowie załogi statku oraz współorganizatorzy jego wizyty z polskich środowisk feministycznych wielokrotnie wypowiadali się, iż chcą zmiany obowiązującego w Polsce prawa w zakresie możliwości przerywania ciąży i dostępu do środków wczesnoporonnych oraz przyznawali, że na statku mówi się o ˝rzeczach sprzecznych z polskim prawem˝.
Kapitan Portu we Władysławowie zakazał wpłynięcia statku do portu. Pomimo to ˝Langenort˝ wpłynął pod pozorem uszkodzenia silnika, co okazało się nieprawdą. Jednak Kapitan Portu nie nakazał statkowi odpłynąć, lecz pozwolił jednostce na cumowanie w porcie.
Kapitan Portu nie nałożył na statek aresztu, ograniczając się do wymierzenia kary finansowej. Karę wymierzył w wysokości 12 tys. zł, podczas kiedy mógł zażądać 30-krotności średniego krajowego wynagrodzenia, czyli sumy ok. 60 tys. zł. Skarb Państwa stracił więc ok. 48 tys. zł. Pieniądze te należały się państwu polskiemu, gdyż zlekceważono polecenie jego organu. Kara maksymalna nie byłaby krzywdząca, gdyż wizytę statku finansował zagraniczny koncern farmaceutyczny, zajmujący się m.in. produkcją środków wczesnoporonnych. Kapitan Portu podlega dyrektorowi właściwego urzędu morskiego, nad którym z kolei nadzór sprawuje Pan Minister. Oznacza to, iż jest Pan odpowiedzialny za utratę przez polski budżet dochodu w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Na państwowy teren portu wpuszczono firmy ochroniarskie, a więc ˝prywatną armię˝. Stworzono tym samym zagrożenie dla osób przebywających na terenie portu przez narażenie ich na agresję ze strony wyszkolonych w sztukach walki ochroniarzy. Ich wejść i wyjść z terenu portu nigdzie nie zapisywano. Jeden z ochroniarzy zwichnął rękę działaczowi Stowarzyszenia Młodzież Wszechpolska, legalnie protestującemu przeciw wizycie statku. Ochroniarze, korzystając z terenu państwowego, a więc utrzymywanego przez podatników, mieli możliwość zarabiania pieniędzy. Skarb Państwa powinien mieć z tego tytułu określone korzyści.
Wobec powyższego oczekuję od Pana Ministra odpowiedzi na następujące pytania:
1) Dlaczego nie usunięto z polskiego portu we Władysławowie statku, którego wizyta miała na celu ośmieszenie obowiązującego w Polsce prawa?
2) Dlaczego w sytuacji, gdy statek ˝Langenort˝ wpłynął nielegalnie do portu we Władysławowie, Kapitan Portu zapewnił statkowi możliwość cumowania w porcie, w dodatku w części niedostępnej dla ogółu, a wejście na statek było kontrolowane przez Policję i Straż Graniczną?
3) Dlaczego nie dokonano aresztu statku, a karę za nielegalne wpłynięcie wymierzono zaledwie w wysokości ok. 1/5 sumy możliwej do uzyskania (12 tys. zł wobec możliwych ok. 60 tys. zł)? Czym kierował się Kapitan Portu przy ustalaniu kary i jej wymiaru?
4) Dlaczego na państwowy teren portu wpuszczono prywatne firmy ochroniarskie, które zarabiały dla siebie znaczne pieniądze, nie płacąc przy tym za wjazd i wyjazd z portu i bez zapisów o tym, iż przebywały na terenie portu? Ile firmy ochroniarskie zapłaciły za pobyt w porcie?
Poseł Gertruda Szumska
Warszawa, dnia 28 lipca 2003 r.